Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 sierpnia 2012

Pieczone owoce po jagiellońsku

Przepis z Dembińskiej, datowany na przełom XIV i XV wieku.

Obieramy, pestkujemy i kroimy jabłka na kawałki.
Mieszamy z sokiem i skórką z cytryny, migdałami w kawałkach, rodzynkami, cukrem i cynamonem. Odstawiamy na dwie godzinki.
Gotujemy mleko, w drugim rondlu mieszamy bułkę tartą z roztopionym masłem, do konsystencji zasmażki (ja użyłam kaszy manny). Wlewamy mleko, zagotowujemy breję.
Do brei dokładamy rozrobione żółtka i pianę z białek.

Kładziemy w naczynie żaroodporne (lub gliniane, w warunkach obozowych): masło i bułkę tartą do wysmarowania formy, na to dwie trzecie ciasta, na to masę jabłkową, na to resztę ciasta.



Pieczemy około godziny, do zrumienienia, w 220 stopniach.

Dekorujemy kandyzowanymi owocami i bakaliami.

piątek, 10 sierpnia 2012

"Cwane jedzonko z gruszek"

Mała, sympatyczna przekąska, przepis numer 10 z "Ein Buch von guter spise" z Niemiec, z około 1340 roku.


Składniki:
pieczona gruszka (akurat nie miałam pod ręką)
cierpkie jabłko
1 jajko
2 kromki chleba
masło
¼ łyżeczki mielonego pieprzu
1/8  łyżeczki mielonych goździków
Owoce utrzeć na tarce ("drobno posiekać"), dodać korzenie, wymieszać z jajkiem na zwartą masę.


 Rozgrzać masło na patelni, utaplać chleb z obu stron w jabłkowym jajku (trzeba trochę docisnąć, ma być cały mokry). Przełożyć dwie kromki masą jabłeczną, jak kanapkę. Smażyć z obu stron aż się mocno zrumieni.
 

wtorek, 7 sierpnia 2012

Nowe przepisy i kompot Jagiełły

Mój Miły był dziś tak miły, że podrzucił mi książkę "Food and drink in medieval Poland: Rediscovering the cuisine of the past" Marii Dembińskiej. Z niej właśnie pochodzi przepis, który dziś wypróbowałam. Jest to opracowanie potrawy wspomnianej w rachunkach królewskich 1389 roku (datowanie idealne pod Grunwald!), ma ona udawać duszonego melona, przy użyciu prostszych i łatwiej dostępnych na północy składników. Przed państwem gruszki duszone z ogórkiem i figami!
 Składniki:
500 g ogórka, obranego, wypestkowanego, pokrojonego w kostkę
szklanka wody
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
175 g posiekanych fig suszonych (zrezygnowałam z nich)
250 g miodu (na obrazku jest mocno podgrzany, ale był gryczany - dał fantastyczną goryczkę)
łyżeczka śmietany na każdą porcję.
 A tak się je przyrządza: wymieszałam ogórka z przyprawami, miodem i wodą, zagotowałam i gotowałam przez 20 minut bez przykrycia. Potem dodałam gruszki, gotowałam dalsze 5 minut.
Schłodzony, rozłożyłam do salaterek, na każdą dając łyżeczkę śmietany 18%. Nieludzko słodkie, bez tej śmietany podejrzewam, że nie do przebrnięcia, chyba że w mikroskopijnych porcjach. Zaletą jest prostota, do zrobienia również w warunkach obozowych, na ognisku.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Mleko migdałowe



 Z powodu nieludzkiego upału, nie sposób gotować, jednakże ciekawym pomysłem na deser wydaje się mleko migdałowe. Cenione w średniowieczu, wykorzystywane szeroko, np jako postny zamiennik mleka. Mnie smakuje, choć jest nieco specyficzne. Robi się je banalnie: mielimy pół szklanki migdałów (tak, tak, rozcieramy ręcznie w kamiennym moździerzu... im drobniej roztarte, aż do konsystencji mączki, tym lepiej), zalewamy szklanką wrzątku i chłodzimy. Podajemy rozmieszane, z cukrem, lub miodem, korzeniami (cynamon!!), albo wykorzystujemy jako składnik potraw. Uwaga: do mleka do mięs można zamiast wody użyć rosołku albo bulionu z warzyw.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Znów przepis średniowieczny z Godecookery

W weekend bawiłam na wyjeździe historycznym, więc po powrocie miałam mnóstwo prania, oliwienia, szorowania i woskowania, ale uporałam się z konserwacją i znalazłam chwilkę na wypróbowanie nowego przepisu z Godecookery, czyli czternastowiecznych, angielskich ciasteczek "Tourteletes in fryture". Moja wersja wyglądała tak:
mąka
woda
sól
figi suszone
olej
miód
pieprz
kurkuma
imbir
cynamon
ciasto "podpłomykowe" (mąka tortowa pół na pół z krupczatką, sól,  woda "na oko", wyrobione aż przypomina ciasto na pizzę lub pierogi) rozwałkowałam na placuszek i wykroiłam szklanką dużo kółeczek.
 Pół paczki fig chciałam rozdrobnić w blenderze... Ale okazało się, że trzeba je w tym celu lekko rozgotować z odrobiną wody
Dodałam przyprawy: po równo pieprzu białego, imbiru i cynamonu i duużo kurkumy dla koloru.
 Nałożyłam farsz na co drugie kółko, jak na pierogi, przykryłam pozostałymi kółkami, docisnęłam każde w dłoniach. 
 Smażyłam na głębokim oleju z pestek winogron, odsączone podlałam ciepłym miodem.
 
 Przepyszne i "wciągające" na gorąco lub na zimno.



środa, 25 lipca 2012

For to make chireseye

Dziś trafiło do mnie mnóóstwo wiśni, więc uznałam, że to doskonała okazja, by wypróbować przepis na pudding wiśniowy ze strony Gode Cookery. Przepis pochodzi z XIV wieku, z Anglii. Poniżej moja wersja przepisu:
Wzięłam:
szklankę wypestkowanych wiśni
pół – dwie trzecie szklanki cukru brązowego
pół szklanki tokaju
dwie łyżki masła
pół szklanki bułki tartej

Zmiksowałam wiśnie w blenderze, przelałam do garnka, zagotowałam. Dodałam resztę składników (cukier i wino do smaku, bułka aż do konsystencji budyniu), wymieszałam dobrze, zagotowałam.

Podałam w salaterkach ozdobionych różowymi kwiatami floksów (obowiązkowe! oryginalny przepis podkreśla, że kwiatki mają być różowe!) Sezam widoczny na zdjęciach to wypadek przy pracy. (Ech, mieć takie same pojemniki na wszystko…). Zajęło mi to nie więcej, niż pięć minut. W warunkach obozowych problematyczne może być rozdrobnienie owoców, można by przetrzeć je przez sito bądź tkaninę, do przetestowania.
 A tak wygląda gotowy pudding, trochę zbyt płynny na ciepło, ale schłodzony łapie galaretkowo-budyniową konsystencję i można go wyłożyć na talerzyk.
 Czekają w lodówce na smakoszy... Na zimno też są pyszne!